czwartek, 8 lipca 2010

W poszukiwaniu utraconego kamyka

W maju, gdy spacerowaliśmy po warszawskim Nowym Świecie, przydarzyła się prawdziwa tragedia. Ulubiony kamyk, niebieski z dziurką, wypadł z rąk Mrysia prosto do studzienki kanalizacyjnej!
Rozpacz była prze-o-grom-na - aż do Rotundy.

Od tamtej pory często jeździmy na różne plaże nad Pacyfikiem w poszukiwaniu utraconego niebieskiego kamyka z dziurką. Bo ze studzienki droga prowadzi do Wisły, a z Wisły do Bałtyku, a z Bałtyku do Atlantyku, a z Atlantyku mijając przylądek Horn do Pacyfiku, nie?








1 komentarz: