Dziś w kuchni Maurycy przyuważył obraną marchewkę.
Od razu porwał ją z blatu, i trzymając ją w ręku zaczął przekopywać szuflady.
Najpierw szufladę ze sztućcami - obejrzał łyżkę, widelec, miarki. Ale nic mu nie pasowało i wszystko odłożył z powrotem.
Potem zajrzał do drugiej szuflady, gdzie trzymamy różne przydasie. Obejrzał więc nożyczki, mieszadło, łyżkę wazową... za każdym razem kręcił głową i odkładał z powrotem. Wreszcie wyciągnął metalowe sitko. Przyjrzał mu się starannie i przytakująco skinął głową.
A potem usiadł i zaczął trzeć marchewkę na sitku.
Postanowiłam jednak trochę pomóc robieniu surówki:
- Maurycy, tarkę mamy w szafce - powiedziałam i wyciągnęłam tarkę.
Rzadko widzę na jego twarzy aż tak wielki zachwyt jak, dziś.
- Ahhh, tu jest!
Na tarce marchewkę trze się jednak łatwiej niż na sitku.
poniedziałek, 26 października 2009
niedziela, 18 października 2009
Padłe bateryjki
wtorek, 6 października 2009
Mrysio idzie spać
Ostatnio Mrysiek zamiast zasypiać w łóżku:
- zapalił światło
- puścil muzykę na cały regulator
- wyciągnął:
- gry planszowe x3
- książeczki x5
- blok rysunkowy, kredki i narysował obrazek
- przewrócił krzesełka
- oblepił się cały naklejkami w kotki
Aż wreszcie wyszedł do ubikacji i wszystko się wydało ;-)
- zapalił światło
- puścil muzykę na cały regulator
- wyciągnął:
- gry planszowe x3
- książeczki x5
- blok rysunkowy, kredki i narysował obrazek
- przewrócił krzesełka
- oblepił się cały naklejkami w kotki
Aż wreszcie wyszedł do ubikacji i wszystko się wydało ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
