sobota, 19 lutego 2011

Tłoki są w porządku

W pewien sobotni wieczór utknęliśmy z Maurycym w zakorkowanym San Francisco.
Poruszaliśmy się tak wolno, że powoli zaczynałam tracić cierpliwość (choć nie kulturę - pamiętałam przecież o obecności syna):
- Co za tłoki!
Irytacja w moim głosie musiała być bardzo wyraźnia, bo z tylniego siedzenia dobiegło mnie:
- Czemu narzekasz na tłoki?! Przecież tłoki w silniku pracują dobrze! Słyszysz?!?!