Każdy ranek wygląda tak samo.
- Mamo, wstawaj! Słońce już wstało.
A ja posłusznie zwlekam się z łóżka, z zamkniętymi oczyma schodzę na dół, i radośnie rozpoczynam kolejny dzień. Co jakiś czas jednak organizm się buntuje. Próbuję wtedy przemówić Maurycemu do rozumu, sumienia i serca.
- Maurycy, jest środek nocy. O tej porze jeszcze się śpi.
Trzylatek sumienia chyba jeszcze nie ma, serce służy mu jedynie do pompowania krwi, a rozum... rozum wie swoje.
- Nie, mamo. Słońce już wstało! Chodź do mnie do pokoju. Pokażę ci przez okno, że słońce już trochę wstało!
Trzylatek się nie myli. O 5:30 rano słońce już trochę wstaje.

Tak, Trzylatki jeśli chodzi w wstawanie to masakra. Franek dzis wstal o 6, wstal z Nim Tata. O 6.11 coś mi skacze po brzuchu - "Mamo, w lazience dzieją się ważne sprawy, a Tata nie pamięta że musze zjeśc blonnik na sniadanie.
OdpowiedzUsuńSlonce nie wstaje bo mamy ciężkie rolety. I NIC to nie pomaga.